Strona Główna » Aktywności » Wejście na Mont Blanc i powrót z uśmiechem na twarzy? Wszystko o Mont Blanc!

Masz wrażenie, że każdy ma znajomego, który już wszedł na Mont Blanc? Im więcej zdobywców Dachu Europy, tym łatwiejszy wniosek, że nie może to być nic trudnego? Z perspektywy turysty opowiadamy, jak jest na miejscu, co zaskakuje, co rozczarowuje i czy wejście na Mont Blanc rzeczywiście jest dla każdego.  

wszystko o Mont Blancfot. Marcin Rochatka

Wejście na Mont Blanc bez przewodnika – da się, ale…

W sezonie dobrze widać wydeptany szlak, przy dobrych warunkach trudno się więc zgubić. Rezygnacja z przewodnika powinna jednak zakładać wyposażenie w mapę i kompas oraz umiejętność korzystania z obu – na wypadek załamania pogody, bo przecież dobre warunki nie są gwarantowane przy uzyskaniu pozwolenia (o tym niżej) na wejście na szlak. Wiele grup porusza się z przewodnikami, jednak grupy “samotne” również nie są rzadkością!

O przewodniku powinny też pomyśleć osoby, które nie do końca orientują się w kwestii aklimatyzacji, nie mają pewności, jak odczytywać ewentualne sygnały swojego organizmu czy… nie znają przybliżonego “rozkładu dnia” (na przykład sugerowanej godziny wyjścia – czyli 3 w nocy). 

Ciężko, czy nie? Czy rzeczywiście latem na Dach Europy może wejść każdy?

Kondycja się przyda – to dość oczywiste. Ważne jednak, by za kondycją fizyczną szło także obycie z górami. Jeśli biegasz i regularnie odwiedzasz siłownię, to świetnie, ale jeśli nie było jeszcze okazji założyć raków lub przećwiczyć, do czego służy czekan (o szczegółach doboru takiego sprzętu przeczytasz w tekście Jak wybrać raki i czekan), kondycja okaże się niewystarczająca. Regularne wyjazdy w góry oraz systematyczne wizyty na ścianie wystarczyły, żebym czuł się na szlaku pewnie. Jeżeli jednak nie masz za sobą zimowych wyjść w góry ani kursu zimowej turystyki górskiej, a co za tym idzie – nie znasz technik linowych, asekuracji oraz autoratownictwa – potraktuj to jako niezbędny priorytet w swoich przygotowaniach! 

Asekuracja na Mont Blancfot. Marcin Rochatka

Najpopularniejsze wejście na Mont Blanc, czyli droga francuska (Gouter)

Auto, którym dotrzesz do Les Houches, można zostawić powyżej marketu Carrefour, który znajduje się obok informacji turystycznej (zaraz przy głównej drodze). Leśnym szlakiem po około 3 godzinach marszu dotrzesz do średniej stacji kolejki. Stamtąd czeka Cię godzinka mozolnego, nudnego i męczącego podejścia wzdłuż torów – aż do górnej stacji kolejki. I tu zaczyna się robić alpejsko! Stamtąd kierujemy się szlakiem w górę, w stronę baraku Forestiere (dobre miejsce na nocleg), co zajmie godzinę-półtorej, a następnie w stronę schroniska Tete Rousse (kolejna godzina lub trochę więcej). Do tego momentu nie zakładałem raków, mimo że fragmenty prowadziły po śniegu, a przed samym schroniskiem trzeba przejść w poprzek lodowiec. Wychodząc na grań znajdującą się tuż nad barakiem Forestiere warto rzucić okiem na piękny widok na całą dolinę, razem z Chamonix i Les Houches. 

Droga na Mont Blancfot. Marcin Rochatka

Tete Roussefot. Marcin Rochatka

W Tete Rousse wydobywamy już cały nasz szpej i ruszamy na najtrudniejszy etap, czyli grań Gouter. Po krótkim podejściu lodowcem dotrzesz do słynnego kuluaru Rolling Stones (nazwa nieprzypadkowa). Przyznam, że nie spotkałem się z dużymi kamieniami w tym miejscu, może kilka małych, ale i tak bardzo mało. Nie znaczy to jednak, że można sprawę bagatelizować… Są dwa warianty przejścia tego kuluaru: w poprzek przy ubezpieczeniu liną stalową, lub trochę po skosie – bez liny. Większość decyduje się na wariant skośny, jest to kwestia wyboru i świadomości, że jest to bardziej niebezpieczne. Niezależnie od wyboru, warto wziąć łyk herbatki przed przystąpieniem do działania i wrócić do robienia sobie przerwy już po zakończeniu trawersu.

Sama grań Gouter to trudności skalne (bywają oblodzone). Jest więcej niż jeden wariant przejścia, dlatego trzeba na bieżąco weryfikować kierunek, w którym zmierzamy. Tego fragmentu lepiej unikać też we mgle, bo nietrudno o zgubienie szlaku, który jest oznakowany tylko czerwonymi kropkami na skałach. Trudnościowo nie jest to dużo bardziej wymagające niż Orla Perć (a o tych wymaganiach możesz przeczytać w artykule Jak wejść na Orlą Perć?). Po wyjściu z grani obok starego schroniska Gouter warto wpaść na przerwę do nowego. Trzeba tylko pamiętać o zdjęciu raków i nałożeniu klapek! Co dalej? 

Wszystko o Mont Blancfot. Marcin Rochatka

Od końca 2018 roku zgodnie z przepisami turysta jest zobligowany do noclegu w Gouter. Stąd pozostaje już przystąpić do ataku szczytowego. Po drodze jest jeszcze oczywiście schron ratunkowy Vallot, w którym można przeczekać ewentualne załamanie pogody lub… odpocząć w drodze powrotnej. Mając na uwadze ten odpoczynek nie zrezygnowaliśmy z zabrania ze sobą kuchenki, maty i śpiwora. Tutaj cały odcinek jest już zaśnieżony, szczelin można spotkać kilka. Te duże omijamy szerokim łukiem, te małe mają szerokość na tyle niewielką, że przechodzi się je jednym krokiem bez większych nerwów.

Strój na Mont Blanc – ciepło, ale bez przesady

Z jednej strony planujesz przygodę cztero-, pięciodniową, nie chcesz więc nie wiadomo ile pakować do plecaka. Z drugiej jednak – i wysokość, i warunki, i temperatura będą zmienne… Najbardziej dało się to odczuć w przypadku butów. Przy pierwszym wejściu korzystałem jedynie z butów wysokogórskich La Sportiva Nepal Evo, które oczywiście dały radę na każdym etapie, jednak na pierwszym odcinku do baraku Forestiere komfortu cieplnego było aż nadto. Dlatego przy drugim podejściu skorzystałem też z modelu Scarpa Zodiac i nieco cieńszych skarpet – oczywiście kosztem dodatkowej pary w plecaku.

Reszta stroju raczej nie jest zaskoczeniem – softshellowe spodnie z odpowiednią warstwą termiczną pod spodem (syntetyczną lub wełnianą). Termiczna syntetyczna koszulka od Salewy również zdała egzamin. W plecaku na wszelki wypadek czekała druga para spodni oraz wełniana zmiana bielizny. Pod kurtką znalazła się bluza Patagonii (Better Sweater). W tym wypadku również warto mieć na zapas jeszcze jedną cieplejszą bluzę – polar lub coś grubszego z wełny merino. Ostatnia warstwa – kurtka – koniecznie z membraną. Doceniłem szczególnie kieszenie na wysokości powyżej pasa biodrowego oraz wywietrzniki. Upewnij się, że pod kapturem Twojej kurtki mieści się kask! 

Wszystko o Mont Blancfot. Marcin Rochatka

Tak się złożyło, że par rękawic miałem więcej niż spodni. “Drobiazgów” nie należy bagatelizować, a skoro jest szpej, to potrzebne są i ręce. Wziąłem 3 pary – od najcieńszych linerów po ciepłe grubaski. W przeciwieństwie do spodni na zmianę – wszystkie się przydały. O tym, dlaczego rękawic warto mieć więcej niż mniej, można przeczytać w tekście Jak mieć ciepłe ręce zimą. A lubiącym drogę na skróty wystarczy chyba informacja, iż jedna z grup wycofała się z ataku szczytowego, bo… nie zabrała rękawic z samochodu. Oczywiście przyda się też czapka – kompaktowa, mieszcząca się pod kaskiem.  

Jeśli założyć, że na Mont Blanc nie wybiera się nikt, kto wcześniej nie bywał już w górach, to jest wielce prawdopodobne, że zdecydowana większość wymienionych wyżej elementów stroju jest już w Twoim posiadaniu. Jak w takim razie wygląda kwestia sprzętu?

Sprzęt na Mont Blanc – raki, czekan i cała reszta

Sprzętu nie dobierałem specjalnie na tę okazję – użyłem tego, na co postawiłem już jakiś czas temu. Czekan Petzl Summit to wybór adekwatny, natomiast raki Petzl Sarken to sprzęt już trochę na wyrost (pionowe zęby frontowe nie są na tym szlaku konieczne). Na liście znalazły się również: kask i uprząż, lina (50 metrów na 3 osoby), repy i taśmy, 3 hmsy, śruby lodowe i łopata lawinowa. Oprócz tego niezbędniki nie-szpejowe: termos, kuchenka, czołówka (oczywiście z zapasem baterii), okulary lodowcowe (bezpieczniej z kategorią 4.). W innych ekipach było widać zarówno sprzęt z najwyższej półki, jak i zupełnie podstawowe modele. Jest to kwestia drugorzędna. Najważniejsze, by sprzęt po prostu mieć i umieć z niego korzystać. 

fot. Marcin Rochatka

Spanie na Mont Blanc – gdzie i w czym?

W masywie Mont Blanc jest jedno miejsce, gdzie można rozbijać namioty: biwak przy schronisku Tete Rousse – jest tam kilka przygotowanych platform. W sezonie mogą być już dawno zajęte przez inne namioty, dlatego warto mieć ze sobą łopatę, żeby przygotować coś dla siebie w pokrywie lodowca. Na polu namiotowym znajduje się bezpłatna toaleta, a turyści na ogół dbają o porządek, warto więc dołączyć do tej grupy, która gromadzi swoje śmieci i znosi je na dół. Poza tym dogodne miejsca do spania to barak Forestiere, schronisko Gouter, i czasem, choć nie zawsze, schron ratunkowy Vallot. Ten ostatni czasem bywa wysprzątany, czasem nie. Rozsądnym jest nie planować tam noclegu, ale być na niego gotowym.

Namiot na Mont Blanc – lekki i w miarę możliwości nie byle jaki

Trzeba podjąć decyzję, czy priorytetem jest komfort, czy waga. Jeśli waga jest mniej istotna, korzystnie, jeśli namiot ma fartuchy śnieżne. Przyda się również duży przedsionek – tak, by móc tam przygotować jedzenie i umieścić bagaże. Jeśli wszystko idzie zgodnie z planem, w namiocie śpi się jedną noc. Natomiast nade wszystko, trzeba umieć namiot rozbić. Trzeba umieć to zrobić w ciemności, jak wieje i pada. A nie uczyć się na miejscu. Dopóki jest pogoda, to nie ma problemu, ale bezpieczniej jest się przygotować na najgorsze warunki.

Namiot na Mont Blancfot. Marcin Rochatka

Śpiwór i karimata na warunki wysokogórskie – bez snu ciężko coś zdziałać

Tutaj nie ma miejsca na nastawienie “jakoś to będzie”. Śpiwór musi być ciepły – komfort -10 stopni nie jest przesadą. Dobrze sprawdzi się lekki puch! Istotny jest także materac (lub mata samopompująca, zależy, na co postawisz). Przy r-value na poziomie 2 najlepszy nawet śpiwór nie załatwi sprawy… Należy zabrać coś o znacznie wyższym współczynniku izolacji.

Bez jedzenia niewiele się zdobędzie. Jak najeść się w drodze na Białą Górę?

Wokół jest dużo śniegu, a śnieg to woda. Warto więc oprzeć na niej swoje menu. Przez 4 do 5 dni można się wyżywić śniadaniami typu instant (kaszki, mleczne ryże itp.), warto jednak dosypać do nich coś dobrego i wartościowego, np. bakalie. Najwygodniejszy i pożywny posiłek główny to (nadal oparty na wodzie) liofilizat. Jeśli ktoś lubi jeść, tak jak my, to nie odmawia sobie także podwieczorków lub lekkich kolacji w postaci kisieli i budyni lub – bardziej wytrawnie – zupek o smutnym składzie. Taki układ pozwala na wykorzystanie kompaktowych kuchenek Jetboil. Potrzebny jest jeszcze tylko spork i ewentualnie niewielka menażka. Między tymi posiłkami przydadzą się oczywiście przekąski: batony, owoce (te ze względów nie tylko wagowych należy spożyć jako pierwsze), mięso w postaci np. kabanosów, kiełbasy lub suszonych jerków.

Nowe zasady na Mont Blanc: najpierw formalności, potem przyjemności

Rosnąca liczba turystów oraz wypadków na najpopularniejszym turystycznie szlaku zaowocowała wprowadzeniem zmian, które wchodzą w życie w 2019 roku. By wejść na górę bez przewodnika, będzie trzeba uzyskać przepustkę w biurze informacji turystycznej. W tym celu należy przedstawić plan wejścia oraz potwierdzenie rezerwacji noclegu w Gouter. Władze Chamonix zapowiadają też kontrole oraz kary grzywny za niedostosowanie się do wymogów. 

Asekuracja na Mont Blancfot. Marcin Rochatka

Biała Góra – co zaskakuje, co rozczarowuje, co zachwyca?

Co zaskoczyło?  

Swoista dzikość tych gór. Mimo że tym szlakiem rocznie porusza się kilkadziesiąt tysięcy osób, nadal szlak ma postać wąskiej ścieżki i jest oznaczony czerwonymi plamami na kamieniach. W Polsce już dawno powstałaby ceprostrada. Druga zaskakująca rzecz to ilość polskich turystów – bardzo wysoka. 

Wszystko o Mont Blancfot. Marcin Rochatka

Co rozczarowało?

Raczej nic. Może poza podejściem niektórych przewodników do mniej doświadczonych turystów, krzyczących na swoich klientów łamanym angielskim. Trochę szkoda tych młodych ludzi z Azji, jak ktoś krzyczy na nich “łi newer fol in de montań, newer fol!”  

Na szczycie Mont BlancWidok ze szczytu, fot. Marcin Rochatka

Co zachwyciło?

Było bajecznie. Z pewnym przygotowaniem i pojęciem o poruszaniu się w górach wielka przygoda czeka na śmiałków 1350 kilometrów od Poznania. Widoki ze szczytu zapierają dech w piersiach, a uczucie zawężenia świata do wąskiej grani szczytowej jest nie do opisania. Polecamy każdemu kto podejdzie do tematu z rozsądkiem i pokorą.

Pobierz listę niezbędnego sprzętu:
lista sprzętu

 

Osobiste

Wspólne (zespół czteroosobowy)

Ubiór

    • Spodnie krótkie lekkie
    • Skarpety para x2
    • Buty
    • Opcjonalnie:
      cienka bluza np. do spania
      kominiarka
  • Higiena
    • Szczoteczka do zębów
    • Krem do opalania

 

 

Sprzęt

Namiot x2
Lina x2
Śruby lodowe (najlpiej 4 na zespół)
Palnik x2 + kartusze
Termos x2
Apteczka
Mapa
Kompas
Krótkofalówki
Ekspresy (po 4 na zespół)
Taśmy wspinaczkowe
Łopata lawinowa x2
Garnek/garnki
Papier toaletowy x2
Tubka pasty do zębów
Worki na śmieci

Jedzenie

  • Śniadania
    • Mleczny ryż (porcja podwójna)
    • Kaszka manna (porcja podwójna
  • Obiadokolacje
    • Liofy
    • Zupki (porcja podwójna)
  • Podwieczorki
    • Batony
    • Morele
    • Żelki
    • Kisiele
    • Budynie
    • Czekolady

Pozostałe: herbata
Isostar w tabletkach

 

Autor: Michał Domeracki

Udostępnij