Strona Główna » Aktualności » Transparentność marek outdoorowych – czy “made in china” oznacza chłam, a płacisz “tylko za znaczek”?

Być może należysz do tej grupy, która lubi nam czasem skomentować na Facebooku “ale drogo”, “ceny z kosmosu!”. Być może sceptycznie i z obawą podchodzisz do metek z napisem “made in China”. A być może po prostu ciekawi Cię, w czym ta bawełna organiczna jest lepsza od nieorganicznej? W tekście poruszamy rozległe i grząskie kwestie, takie jak ekologia, transparentność marek outdoorowych oraz sprawiedliwy handel. Zobacz, co często kryje się za wspomnianą drożyzną: 

E9 produkuje tylko we WłoszechMarka E9 całość swojego asortymentu produkuje na miejscu we Włoszech. Powód? Znaczne ograniczenie logistyki na linii Europa-Azja

Nic dziwnego, że właśnie od branży outdoor wymaga się najczęściej postawy, którą sloganowo wręcz można nazwać “eko”. W szerszej perspektywie outdoor napędzany jest.. cóż, środowiskiem, walorami natury, które wyciągają ludzi z domu. Co może się więc kryć za często “wygórowaną” ceną za rzecz, która – podobna – gdzie indziej będzie kosztowała znacznie mniej? Czasem jest to faktycznie po prostu “znaczek”. Czasem – wykorzystanie konkretnego sposobu barwienia – bardziej ekologicznego, ale droższego. A czasem – należyta zapłata osobom, które daną rzecz wykonały. 

“Albo Wietnamczycy, patrz pan co te żółtki, patrz pan co za perfidia, zalewają nasz rynek skarpetkami z gumką, specjalnie to robią!”. Co kryje się za hasłem “Fair Trade”? 

“Chińskie rączki nie skleiły”, “za miskę ryżu się nie chciało” i tak dalej – powiedzenia, które (o zgrozo) często z przymrużeniem oka symbolizują opinię, jaka przez lata przylgnęła do produktów “made in China” (Chiny występują tu już raczej symbolicznie – wiadomo, że temat dotyczy Azji południowo-wschodniej i nie tylko). Trudno nawet się zdecydować, co uderza bardziej – żartobliwa narracja, która automatycznie “legalizuje” rasistowskie ujęcie sprawy? Czy obarczanie osób z absolutnie najniższego szczebla długiej drabiny produkcji za jej jakość? 

Warunki pracy determinują jakość jej efektów – tak jest w każdym kraju i w każdej firmie!

Marki, które zdecydowały się na przeniesienie produkcji do Azji, wypracowały sposoby na zminimalizowanie ryzyka wyzysku i nagannych warunków pracy:

Zewnętrzny i niezależny controlling

Podjęcie współpracy z niezależną instytucją (wśród nich np. Fair Wear Foundation, z którą współpracuje m.in. Deuter, Ortovox, Salewa, Jack Wolfskin, Mammut, Rab czy Fair Trade Certified) oznacza utrzymywanie współpracy z tymi fabrykami, które spełniają określone normy i poddają się kontrolom (także niespodziewanym) obejmującym: 

  • wywiady z pracownikami (także incognito, poza miejscem pracy) 
  • kontrole dokumentacji skupione na płacach oraz normach produkcyjnych (zbyt wysokie normy lub zbyt wysoka produkcja są sygnałem o nadmiarowym czasie pracy lub narzucaniu zbyt szybkiego tempa pracy) 
  • przegląd warunków socjalnych (dostęp do sanitariatów, ochrona przed warunkami atmosferycznymi itp.) 
  • śledzenie przejawów agresji, nierówności rasowej lub płciowej, przemocy 
  • kontrole procesów pracy, których wyniki są bazą dla szkoleń usprawniających funkcjonowanie danej fabryki

Kontrole są istotnym elementem raportów transparentności, które coraz więcej firm udostępnia co roku swoim klientom (np. Icebreaker)

Infrastruktura i działania wspierające pracowników 

Nawiązanie współpracy z jedną-dwiema certyfikowanymi fabrykami pozwala rozszerzyć perspektywę na nieco dalszą niż standardowy układ płaca-praca. Oznacza to np. przyzakładowe przedszkola czy żłobki dla dzieci, ułatwienie dotarcia przez pracowników do miejsca pracy lub wsparcie medyczne, edukacyjne itp. 

Kampanie uświadamiające 

…głównie tę grupę społeczną, która konsumuje. Wszelkiego rodzaju kampanie społeczne mają po pierwsze pokazać, że: 

  •  wątpliwa jakość tzw. “chińszczyzny” nie jest kwestią złej woli czy braku umiejętności pracowników, a często skandalicznych warunków pracy i narzucania nieludzkich norm 
  • to właśnie nasze konsumenckie wybory wpływają na to, który model pracy – ten racjonalny czy ten “obozowy” – jest bardziej opłacalny 

Fabryka Arc'teryxLokalizacja nie narzuca standardów. W Azji Południowo-Wschodniej można znaleźć takie fabryki, gdzie warunki pracy prezentują poziom wyższy niż w niejednym zakładzie produkcyjnym w Polsce.
Fot. Arc’teryx

Czy metka “made in (…)” naprawdę mówi coś o jakości produktu? 

Nie. Najlepiej niech świadczy o tym przykład Arc’teryx’a, który część swojej produkcji utrzymuje na terenie Kanady, część – od Bangladeszu po Hong-Kong. Zanim jednak ktoś zacznie szukać na metkach z archeopteryksem napisu “made in Canada”, warto podkreślić, że gros tamtejszych pracowników to imigranci z krajów między innymi azjatyckich. To nie narodowość pracowników determinuje “solidność” czy “trwałość” produktu, tylko cały proces produkcji, o którym z pewnością nie decydują pracownicy fizyczni fabryk. 

Produkcja nie za wszelką cenę – sztuka rezygnacji i kompromisu 

Wybory konsumenta to jedno, ale to, jaką drogę wybierze producent, również ma znaczenie. I to niebanalne! To producent decyduje: 

  • na jaką skalę będzie korzystał z materiałów z recyklingu (których pozyskanie zazwyczaj jest droższe); z wyników sprzedażowych za 2019 rok wynika, że firma Buff wykorzystała do produkcji swych produktów ponad 8 milionów butelek (dwie butelki na jedną chustę wielofunkcyjną) 
  • jak będzie barwić swoje produkty (obecnie niektóre marki, jak Arc’teryx czy Didriksons, decydują się na farbowanie włókien na wczesnym etapie produkcji, jeszcze przed powstaniem tkaniny, co daje dłuższy efekt utrzymania koloru, ale przede wszystkim pozwala zaoszczędzić od 80 do 120 litrów wody na każdym kilogramie (sic!) farbowanego materiału). Na marginesie – kwestia barwienia jest często niedoceniana w kontekście rozważnej produkcji. Uzyskanie pożądanych kolorów bez udziału szkodliwych substancji nie zawsze jest oczywiste, a swego czasu było powodem, dla którego Patagonia przez kilka sezonów nie produkowała odzieży w kolorze pomarańczowym – nie mogli uzyskać takiego barwnika, który spełniałby wewnętrzne normy jakości. 
  • czy wykorzysta bawełnę organiczną, czy tę produkowaną masowo z udziałem pestycydów. Mimo rosnącej świadomości znaczenia przemysłowej uprawy bawełny i jej wpływu na środowisko, nadal bawełna organiczna stanowi 1% całości światowej produkcji bawełny, gdzie 100% stanowi… prawie 23 miliony ton! 

Znaczenie bawełny organicznejTa przyjemna dla oka grafika skupia się na pozytywach – pomija natomiast globalnego i zdecydowanie negatywnego wpływu przemysłowej uprawy bawełny. 
Fot. E9

  • czy będzie poszukiwać rozwiązań alternatywnych, które nie zawsze będą równie opłacalne pod kątem zysków i nie od razu (lub wcale) zyskają aprobatę odbiorców – nie wszyscy np. od razu wierzą, że recyklingowany puch utrzymuje dobre właściwości
  • czy zainwestuje w odnawialne źródła energii (dobrymi przykładami niechaj będą Beastmaker czy Scarpa zasilane energią wiatrową, przy czym Scarpa korzysta również z systemu rekuperacji ciepła powstającego w czasie produkcji na ogrzanie fabryki). 

 

A co ze zwierzętami…? 

Temat prawdopodobnie najbardziej grząski – czy istnieje w ogóle coś takiego, jak “etyczne wykorzystanie” zwierząt do produkcji czegokolwiek? Samo wyrażenie “etyczne wykorzystanie” trąci oksymoronem, bliższe prawdy jest raczej minimalizowanie wpływu na wykorzystywane zwierzęta, o czym pisaliśmy swego czasu w tekście Jak chronić środowisko? Wykorzystaj… zwierzęta!

O ile jednak wełna jest pozyskiwana ze zwierząt bez konieczności ich uśmiercania, o tyle… W przypadku pozostałych surowców, takich jak skóra czy puch, trudno silić się na eufemistyczne określenia o dobrostanie zwierząt, które muszą zginąć, by “oddać” swoje części ciała. Jak branża outdoor podchodzi do tego tematu? 

  • niezbędnym minimum są certyfikaty takie jak Responsible Down Standard, które regulują standardy życia ptaka do jego śmierci (z samym momentem śmierci włącznie), a więc standardy hodowlane (ilość ptaków na daną powierzchnię, żywieniowe) i… no właśnie – zapewnienie, iż puch zostanie wyrwany ze skóry ptaka już po jego śmierci, co niestety nie wszędzie i nie zawsze jest oczywiste. 
  • pozyskiwanie skór czy puchu wyłącznie od zwierząt, które trafiają na ubój z przeznaczeniem spożywczym (co deklaruje np. Scarpa) 
  • a w ostateczności… całkowita rezygnacja z produktów odzwierzęcych, tak jak to uczyniła szwedzka firma Didriksons 

Nie jest zaskoczeniem refleksja, że korzystanie z tego typu surowców – wełny, puchu czy skóry – wydaje się być dla branży outdoor, przynajmniej na tym etapie, niezbędne. Mimo wielu “rewolucyjnych” ocieplin zachowujących się “prawie identycznie” jak puch, nie udało się stworzyć syntetycznego substytutu ani puchu, ani wełny czy skóry, który miałby dokładnie takie same właściwości. Trudno też określić, jak szybko odbiorcy przekonaliby się do takich zamienników – osoby poszukujące wegańskich butów trekkingowych to nadal promil wszystkich klientów. Ale jednocześnie, jak informuje Scarpa – produkty wegańskie stanowią 40% całego asortymentu Włochów, którzy ufnie eksperymentują np. z plastikiem z oleju roślinnego i – podobnie jak chyba cała branża – mają świadomość, że rezygnacja z udziału zwierząt w całym outdoorowym mechanizmie jest najprawdopodobniej kwestią czasu i rozwoju technologii. 

Patagonia angażuje się polityczniePod prąd – ta filozofia nie zawsze oznacza wzrost zysków. Ale marki takie jak Patagonia bazują na czymś więcej, niż wyłącznie zysk. Źródło: k-mag

To także kwestia Twojego wyboru! 

Kampanie takie jak “Don’t buy this jacket” Patagonii są nieco wbrew logice handlu. Patagonia namawiając do noszenia starych rzeczy, naprawiania ich i kupowania używanych namawia przecież tym samym do zmniejszenia swoich obrotów. Ale jednocześnie – buduje wizerunek i zaufanie konkretnej grupy odbiorców. I pokazuje też, jak wielkie znaczenie ma decyzja konsumenta: 

Naprawa 

Od patchworkowych i niepowtarzalnych “drugich żyć” kurtek i polarów naprawianych w ramach akcji Worn Wear Patagonii, po takie konstruowanie plecaków Gregorego, które pozwoli na wymianę maksymalnie wielu komponentów bez konieczności wyrzucania całego plecaka. Skoro sprawdzało się przez kilka lat – niech jeszcze posłuży!  

Naprawa oznacza mniej śmieci i zmniejszenie popytuTakże Deuter zachęca do naprawy swoich plecaków w swoim serwisie

Czas eksploatacji 

Jak podkreśla Arc’teryx – produkt stworzony z dobrej jakości komponentów i ze starannością, na którą pozwala sprawiedliwa zapłata za pracę, ma szansę przetrwać znacznie dłużej niż jeden sezon – eliminując potrzebę kolejnego zakupu. Jeśli produkty danej marki słyną z długowieczności – jak np. pancerne plecaki Deutera – to nie jest to kwestia przypadku, ale inwestycji, na jaką firma zdecydowała się względem swojego asortymentu! 

Surowiec 

Argument nawiązujący najzgrabniej do wełny merino, która – jeśli koszulka dopełni już swego żywota – w ciągu kilku tygodni po prostu rozłoży się w ziemi. Ale nie oznacza to oczywiście pełnego przestawienia się na wełnę! Coraz częściej (nie tylko na rynku outdoor) masz możliwość wyboru – bawełna uprawiana przemysłowo czy organiczna? Poliester uzyskany na drodze recyklingu czy niewiadomego pochodzenia? Oczywiście – najczęściej te bardziej racjonalne wybory będą – ze względu na koszt produkcji – droższe.

I wreszcie – rynek wtórny 

Oczywiście – ta branża ma swoje pułapki, jeśli chodzi o rzeczy używane, szczególnie takie jak liny, uprzęże czy kaski. W kontekście odzieży – nie zawsze masz pewność, że membrana była odpowiednio prana, a skórzane buty – odpowiednio suszone. Niemniej rynek wtórny stwarza szanse i dla kupującego (na atrakcyjniejszą cenę), i dla środowiska (na zmniejszenie produkcji). 


Obecnie branża odzieżowa jest drugą – po przemyśle naftowym – wywołującą największy wpływ na środowisko. W ciągu 20 lat, od 1994 do 2014 roku, produkcja odzieży wzrosła o 400% – do 80 miliardów sztuk odzieży rocznie. Jaki odsetek tej liczby stanowią ubrania wątpliwej jakości, “jednosezonówki”, których produkcja kosztowała grosze – trudno ocenić. 


Outdoor nie jest uzależniony od mody – tutaj głównym czynnikiem motywującym do zakupu powinny być potrzeba i funkcjonalność.

Filantropia czy realna pomoc? Jak marki outdoorowe próbują rekompensować swoją działalność  

Nie da się ukryć, że bycie “eko” jest dziś ważnym elementem wizerunku marki (szczególnie outdoorowej). Nic dziwnego więc, że na stronie internetowej każdej z nich znajdziesz informacje nie tylko o procesie produkcji, ale także o działaniach poza handlowych. Sztandarowym i wszystkim chyba znanym pomysłem Patagonii jest 1% For The Planet, program, dzięki któremu od 1985 roku spore sumy zostały przekazane na rzecz organizacji chroniących środowisko (co ważne, od 2002 roku każda inna firma może dołączyć do programu, dokładając swoją jednoprocentową cegiełkę). 

Firmy działają indywidualnie (np. “szkoła Deutera” w Kathmandu wspierana finansowo przez Niemców czy współfinansowanie badań nad zachowaniem cząsteczek mikroplastiku prowadzonych przez Vancouver Aquarium Ocean Wise – Arc’teryx), a często równolegle także w organizacjach takich jak European Outdoor Conservation Association (członkowie wspólnie wybierają projekty, które będą realizowane z przekazanych środków; do EOCA należą m.in. Aku, Arc’teryx, Buff, BD, Columbia, Deuter, E9, Cumulus, Gregory, Icebreaker, La Sportiva, Marmot, Patagonia, TNF i wiele, wiele innych). 

Deuter wspiera szkołę w KathmanduRealna pomoc czy niezła kampania? Należy pamiętać, że Deuter angażuje się też w inne inicjatywy, np. EOCA

Na ile takie działania są skuteczne? Każdy może ocenić je sam indywidualnie, my jednak zawsze będziemy twierdzić, że lepiej robić coś, niż nie robić nic z argumentacją, że tamto “coś” i tak jest niewielką kroplą w morzu potrzeb. Być może jednak najbardziej przekonujące są te działania, które nie wyglądają olśniewająco na social mediach, ale mają duży wpływ na ograniczenie produkcji śmieci czy usprawnienie logistyki. Przykład? Gregory, który dla dwóch tylko modeli plecaków – Baltoro i Devy – opracował taki system pakowania, który pozwolił skutecznie zabezpieczyć potężne pasy biodrowe zmniejszając jednocześnie gabaryty całości pakunku. Oszczędność miejsca, sprawniejsza logistyka. Detal? Najwidoczniej taki, który wg Gregorego wart był zachodu. 

Zdajemy sobie sprawę, że powyższy tekst może wybrzmieć nazbyt mentorsko, może nawet oskarżycielsko. Nie to jest jego zamiarem! My sami jako sklep dalecy jesteśmy jeszcze od ekologicznej doskonałości i małymi krokami dążymy do zmian na lepsze. Te małe kroki wynikające ze świadomości, co wybieramy i na co się decydujemy, pomnożone razy miliony, przyniosą efekt. I dlatego cieszymy się, że możemy z czystym sumieniem sprzedawać i polecać produkty, o których wiemy, że nie są elementem tego mechanizmu, do którego zazwyczaj wstyd się przyznawać. 

 

Chcesz poczytać więcej? 

https://www.fairtradecertified.org/ 

https://www.fairwear.org/ 

https://ed.ted.com/lessons/the-life-cycle-of-a-t-shirt-angel-chang

https://www.outdoorconservation.eu/ 

 

Autorka: Iwona Styperek 

Udostępnij