Strona Główna » Wiedza » Pierwszy ultramaraton – żeby nie było zdziwienia!

Przeczytasz pewnie jeszcze niejeden tekst pt. “Jak się przygotować”, a w ostateczności i tak przyjdzie zaskoczenie. I to mimo przygotowania. Bo biegi ultra takie są! Pierwszy ultramaraton przed Tobą? Zerknij, jak to będzie – czy faktycznie kabanosy są na wagę złota i czy paznokcie koniecznie muszą zejść! 

Pierwszy ultramaraton może zaskoczyćAdam Lubik – organizator Rudawy Ultramaraton
Fot. Tomasz Gulczyński

Na początku upewnijmy się, kim jesteś. Przymierzasz się do swojego pierwszego ultramaratonu. To znaczy: było już biegane. Na maratonie raczej prezentujesz grupę “planującą” i “przewidującą”, a nie przypadkowych trampkowiczów, którzy miesiąc wcześniej założyli się, że przebiegną. No i czujesz, że czas na więcej. Więcej i intensywniej, dlatego czekają Cię pewne zmiany! 

Zmiana nawierzchni, zmiana terenu – co dzieje się, gdy niziny zostaną daleko w tyle? 

Idealną sytuacją jest ta, w której możesz sobie pozwolić na treningowe wyjazdy w góry. W ten sposób najłatwiej jest uzmysłowić sobie, że leśna ścieżka biegnąca wokół Twojego ulubionego jeziora jest zdecydowanie szersza i przystępniejsza niż niejeden szlak. 

Uwaga: Nikt nie przygotowuje górskiego szlaku pod bieg. Jeżeli między kamieniami jest ledwie miejsce na postawienie stopy, nie zostanie ono “przystosowane”. 

Trzeba więc znacznie uważniej stawiać kroki, i to w dwojakim znaczeniu: nie tylko jeśli chodzi o nawierzchnię, ale też o samą orientację w terenie. Trasa może być oznaczona różnie – niekoniecznie taśmami, które zazwyczaj nie pozostawiają wątpliwości co do kierunku biegu. 

Uwaga: Nie gardź mapką od organizatora. Prześledź ją, a najlepiej zabierz ze sobą. Szczególnie, jeśli bieg obejmuje kilka tras, które się przecinają! Często udostępniany jest też track do wgrania na zegarek. Jeśli inwestycja w takowy jest już za Tobą – zdecydowanie skorzystaj! Są jeszcze odprawy, najczęściej organizowane dzień przed startem. Poznasz na nich między innymi rodzaj oznaczenia tras czy sposoby kontaktu ze służbami. 

Będą przewyższenia. Logiczne? Zazwyczaj tak, a jednak dochodzi do pewnego rodzaju zaskoczeń. Np. Rudawy nie brzmią jak Śnieżka, a jednak po przeanalizowaniu profili tras może się okazać, że jednak będzie co robić. Zanim więc zapiszesz się na bieg – sprawdź, czego będzie od Ciebie wymagać! 

Zmiany w treningu – imituj! 

Wszystko sprowadza się do tego, żeby w jakiś sposób imitować teren górski – trudność trasy, obciążenie organizmu i przewyższenia. Podstawowa metoda to odnalezienie skrawka skarpy czy wzniesienia i maglowanie go do upadłego. W płaskiej jak step mongolski Wielkopolsce nie jest to oczywiste, ale też nie niemożliwe (poznaniacy mają nieopodal do dyspozycji chociażby Osową Górę, tereny Cytadeli, a w ostateczności nawet wały nadrzeczne będą pomocne). 

Do tego dochodzą też próby “dociążenia” organizmu – dołożenie sobie kilku kilogramów lub np. stosowany przez niektórych zawodników spadochron ma na celu zwiększenie oporu, z jakim będzie zmagać się ciało w górach. W zależności od tego, na co postawisz – plecak czy pas biodrowy do biegania – warto użyć od czasu do czasu właśnie tego gadżetu do obciążenia. Przyzwyczajenie do swojego sprzętu to Twój sprzymierzeniec na trasie! 

Uwaga: Samo bieganie nie wystarczy. Regularnie poświęcaj czas na trening ogólnorozwojowy – w górach odezwą się mięśnie, które do tej pory mogły nie dawać o sobie znać. Ustal też najlepszą dla siebie formę regeneracji! Nie gardź tym, co znajdziesz na miejscu: często organizator zapewnia masaż. A jeśli w pobliżu płynie strumyk… Lepszego spa dla swoich stóp w tych warunkach nie można sobie wymarzyć! 

Pierwszy ultramaraton - przed i po Efekt “przed” i “po”. Rzadko kiedy przygodę z biegiem ultra kończy się na mecie – trzeba jeszcze dojść do siebie!

A sprzęt? Pierwszy ultramaraton może oznaczać dodatkowe zakupy! 

Biegi ultra mają to do siebie, że organizator pewne wyposażenie Ci po prostu narzuci. W obliczu obowiązku posiadania ze sobą pewnych rzeczy (od pojemnika na wodę, przez latarkę aż po np. długie spodnie) trzeba mieć coś, w co będzie można się spakować. Nasuwają się dwie wspomniane wyżej opcje – pas biodrowy do biegania lub plecak biegowy. Dobierając je, zwróć uwagę przede wszystkim na wygodę (nie może być mowy o ocieraniu) i ilość kieszonek. Im więcej, tym łatwiej rozplanować niezbędne gadżety, a przede wszystkim posiłki. 

Uwaga: Zapakuj się próbnie przed wyjazdem na bieg – niefortunnie byłoby stwierdzić na starcie, że stary bukłak nie pasuje do Twojego nowego plecaka… 

W miarę możliwości (najlepiej na treningowym wyjeździe w góry) przetestuj też, na ile polubisz się w czasie biegu z kijkami. Zazwyczaj nie są narzucone przez organizatora, ale może okazać się, że są dla Ciebie dużym wsparciem! 

No i jedna ze “złotych myśli”, jaką zasłyszysz w środowisku lub przeczytasz na forach. Czy – niezależnie od doboru obuwia – paznokcie muszą zejść i koniec? Nie. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że to bzdura. Niestety nie ma gotowej recepty na dobór butów, które na miliony procent nie zrobią Ci krzywdy. Wiadomo, że na okoliczność imponującego opuchnięcia stóp buty do startów ultra muszą być większe. Nie wiadomo jednak, jak sprawdzić, czy wszystko będzie na pewno okej przed przebiegnięciem dystansu ultra. Natomiast “ten pierwszy raz” na pewno dużo Ci powie w tym temacie! 

Uwaga: Czy warto iść na całego i kupować przed startem ekstra zestaw ciuchów, najlepszych biegowych skarpet, a wszystko o kosmicznej oddychalności? Pewnie warto, ale nie bezpośrednio przed biegiem. Biegnij w tym co już znasz i lubisz!

Coś na ząb – nie szczędź sobie, ale wiedz, na co możesz sobie pozwolić 

To prawda – po 5 godzinach nie można już patrzeć na żele. Kabanos wejdzie jak złoto. Jednak obecnie większość biegów ultra ma punkty żywieniowe uginające się pod ciężarem nie tylko owoców, ale też na przykład ziemniaków (poznaniacy lubią to!) i kopczyków soli, co oznacza, że ta paczka kabanosów w plecaku wcale nie jest do przeżycia koniecznie potrzebna (a to przecież ładne kilkaset gramów mięsa w mięsie!). Jedno jest pewne: nie testuj dobrych rad dietetycznych bezpośrednio przed biegiem. Odpowiedni czas na testy to treningi i przygotowania. Jeżeli nie masz pewności co do kompatybilności jajecznicy z Twoim żołądkiem, który zabierasz ze sobą na najbliższe 50 km wyrypy – nie ryzykuj! 

Uwaga: W przeciwieństwie do większości biegów ulicznych, tutaj punkty żywieniowe mogą się zdarzyć raz na 20 km. Miej to na uwadze przy pakowaniu przekąsek a także zabieranej na trasę ilości wody – wskazania organizatora z reguły mają pokrycie w rzeczywistości! 

Proste (ale niekoniecznie oczywiste) wskazówki na pierwszy ultramaraton 

Pierwszy ultramaraton zimowyW przypadku biegów zimowych pamiętaj też o tym, że zima na pewnej wysokości wygląda inaczej niż na nizinach. Pomyśl np. o krótkich stuptutach. Fot. Tomek Marciniak

Upewnij się, jak wygląda transfer między metą a startem (nie chodzi tylko o to, czy Twoi prywatni kibice dotrą na metę, ale też o to, czy meta jest w miejscu, z którego dotrzesz do swojej kwatery). 

Kwatera – zdarzają się lokalizacje oraz biegi, gdzie kwestię noclegu warto załatwić z większym wyprzedzeniem. Szczególnie, jeśli liczysz na konkretne warunki. 

Depozyt. Sprawa cenna szczególnie w przypadku biegów zimowych i takich, na które Twoi znajomi nie chcą już jeździć 😉 Nie zdarza się, aby był płatny lub wymagał wcześniejszych zapisów. Organizatorzy sami też dbają o to, aby Twoje rzeczy wróciły właśnie do Ciebie, nie musisz więc się przejmować, jak sobie oznaczyć swoje ciuchy na przebranie. 

Jedzenie w biegu. Każdy dietetyk powie, że to niezdrowo dla żołądka, ale przy dłuższych trasach nie ma rady – musisz włączyć w treningi ćwiczenie umiejętności jedzenia i picia podczas biegania! 

Osłabnięcie. Organizator na pewno przy każdej okazji będzie wyjaśniać, jak postępować w razie wypadku lub rezygnacji z dalszego biegu. Rzecz pierwsza i najważniejsza: nie dzwoń na pogotowie czy GOPR. Pierwszym kontaktem ma być zawsze organizator! 

Śmieci – rzeczy niby oczywista, ale historia uczy, że niekoniecznie dla wszystkich. Chodzi po prostu o to, żeby niczego po sobie nie zostawić – bez względu na stopień zmęczenia, zaaferowania i na wszystkie inne czynniki.  

Taktyka. Czyli powtarzane jak mantra: nie spiesz się. Trzymaj swoje tempo. Nie spinaj się, kiedy starzy wyjadacze biorą przewyższenia biegiem – przejdź spokojnie w marsz. 

No i rzecz ostatnia (każdy poradnik o bieganiu musi przecież w końcu wejść w poważny, mentorski ton) – musisz chcieć. Jeśli planowany start jest kwestią ambicji czy ogólnego trendu wirującego wokół Ciebie, niewiele z tego może wyjść. Trzeba bardzo chcieć skończyć ten bieg – bez tego meta będzie znacznie dalej niż na wyrysowanej trasie!

Udostępnij