Strona Główna » Aktualności » Kobiety Taternika – szesnaście wspaniałych!

Taternika tworzą kobiety? Nie tylko, ale bez nich Taternik na pewno nie byłby tu gdzie jest… I na pewno nie byłby taki barwny! Poznajcie nasze taternikowe babeczki: 

Kobiety Taternika

Boro

Jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że Boro może zastąpić każdego. Generalnie więc biurwuje sobie w kadrowym zaciszu, od czasu do czasu sprzedaje i z lubością przyjmuje dary dziękczynne (lub ich obietnice) za przychylność przy komponowaniu grafiku. Sprawia wrażenie, jakby nigdy nie traciła kontroli i nic nie wytrącało jej z równowagi. Mówi, że zupełnie tak nie jest, ale z obserwacji wynika coś zdecydowanie innego. Nikt nigdy nie słyszał, żeby Boro podniosła głos. Ale jakoś zawsze (i to z uśmiechem!) stawia na swoim. 

Kobiety Taternika

Kinga

Co do Kingi od razu nabiera się pewnych podejrzeń. Każdy z nas mówi i rozmawia, ale Kinga mówi tak jakoś… inaczej. Tak ładnie. I łagodnie – aż jakiś dziwny spokój udziela się i słuchaczom, i rozmówcom. A później się okazuje, że to po prostu radiowa smykałka i Kinga już nie raz mówiła do nas w Aferze.  Radio to chyba zupełny nie-przypadek, bo Kinga zdradza symptomy melomańskie, ze znacznym wskazaniem na festiwale muzyczne wszelakie. Od terenu, gór i biegówek też nie stroni – oczywiście dopóki nie oznacza to marznięcia. Kinga nie uznaje miękkiej gry z niską temperaturą! 

Kobiety Taternika

Magda

…czyli mocno wydziarany festiwal kontrastów. Przeuroczy uśmiech, który zjednuje sobie wszystkich, a płeć przeciwną rozpuszcza jak niedojedzoną czekoladę na gorącym blaszanym dachu. Nie owija w bawełnę, ale nawet podczas najbardziej emocjonującego aktu pyskowania nie traci na uroku, przez co zaskarbia sobie szacunek ludzi Taternika. Trochę się powspina, trochę pocrossfituje, a na trek w Pirenejach zapakuję do plecaka plisowaną spódnicę, bo kto jej zabroni? 

Kala

Małe jest piękne i… głośne, jak się okazuje. Kalę najpierw słychać, potem widać. I za każdym razem skutek jest ten sam – uśmiech, bo każde jej przybycie sprawia, że trzeba na chwilę zapomnieć o tym, co się robi i skupić na tym, co właśnie ma do powiedzenia – bo nie będzie dwa razy powtarzać! Władczyni działu wysyłkowego ma słabość do mopsów oraz pączków, którymi napełnia swoje filigranowe ciałko. Rozbiegane metr pięćdziesiąt, którego nie można nie lubić! 

Kobiety Taternika

Julka

Kobietka zdecydowana i pewna, która ma niezwykle krótki proces przechodzenia z planowania do działania. Jeśli na zapleczu zaczyna gromadzić się nowy sprzęt rowerowy, to znaczy, że chyba właśnie postanowiła pojeździć sobie, na przykład, w Birmie. Finezyjna mieszanka spontaniczności, entuzjazmu i fachowości. Mruczy jedząc (jeśli coś jej wybitnie zasmakuje!). Nie zawsze zostawia miejsce na sentymenty – zwłaszcza w górach, kiedy mówi, jak to naprawdę jest na szczycie!  

Helena

“Obraz Manager”. Widzi świat po swojemu, a kiedy już przeleje go na odpowiednią grafikę, okazuje się, że zawsze widzi go genialnie. Jej priorytet to estetyka – ma być ładnie! Jeśli wydaje Ci się, że to tylko czarne rękawiczki, Helena zrobi im zdjęcie, które udowodni, że to ładne czarne rękawiczki. Życie spędza na szukaniu inspiracji – wizualnych wokół siebie i żywieniowych wokół poznańskiego Starego Rynku. Są podejrzenia, że żyje w trochę innym wymiarze, gdzie doba ma znacznie więcej niż 24 godziny! 

Iwąka

“Słowo Manager”. Lepiej jej wychodzi pisanie niż mówienie. Iwona nienawidzi nie wiedzieć, zanim więc opisze produkt, musi się dowiedzieć wszystkiego. Dawno temu zrobiła magistra z wierszy, a teraz musi nadrabiać zaległości (np. w różnicach między stalą sprężynową a chromowo-molibdenową). W pracy zupełnie bezkarnie przesiaduje sobie na Facebooku. Po pracy również siedzi, ale głównie w kajaku. Lubi planować menu na najbliższy biwak oraz zagładę ludzi, którzy wymyślili pozycjonowanie tekstów.  

Kobiety Taternika

Kasia

Samodzielna i nieformalna instytucja w Taterniku. Większość problemów prędzej czy później wyląduje u niej. Jeśli pracownik ma problem – idzie do Kasi. Jeśli klient ma problem – pisze do Kasi. Po tych wszystkich problemach Kasia musi długo i często biegać, żeby zostawić je wszystkie nad Rusałką. Następnego dnia znów może stawiać czoła zadaniom wszelakim (jak na przykład dopasowanie buta na podstawie wagi i wzrostu klienta). W roku są dwa momenty, kiedy cały sklep jest postawiony w stan najwyższej gotowości: Black Friday oraz urlop Kasi. 

Beata

Beata usłyszała niedawno na mieście, że w Taterniku jest spoko atmosfera – przyszła więc ją przetestować (oby z pozytywnym wynikiem, bo pracownik relaksujący się przy sprzątaniu to cenny pracownik!). Taki mały pędziwiatr – śmiga konno i strzela do celu. Koń się czasem męczy, ale Beata przejmuje wtedy inicjatywę – bo sama też uwielbia się zmęczyć na urlopie (najlepiej w górach). Męczy też męża, żeby przestał grać w grę i poszedł się męczyć razem z nią – we dwoje! 

Kobiety Taternika

Ania

Ania jest z nami od niedawna. Zdążyła nam już obiecać, że jak tylko zrobi się bardziej słonecznie, będzie z nami chodzić na siatkówkę. Dopiero później ujawniła, że na siatkówce to w zasadzie zjadła zęby i może być tak, że niechcący i wbrew naszym umiejętnościom podniesie poziom tych rekreacyjnych rozgrywek. Postawiła na Taternika, bo nie lubi zbyt wcześnie wstawać – to akurat jest całkiem zrozumiałe, skoro późną nocą można ją jeszcze zastać zaczytaną w niezły reportaż. A tak zupełnie poza wszystkim to liczy się tylko Guns N’ Roses! 

kobiety taternika

Emi

Są podejrzenia, że Emi jest tu od zawsze. Za cokolwiek by się nie zabrała, nie można się oprzeć wrażeniu, że robi to jakoś tak… precyzyjnie. I spokojnie. I schludnie. I tak, że samemu chciałoby się tak umieć! Prawa ręka szefa, oczy i sumienie Taternika. Nikt nie nosi ciuchów wspinaczkowych z takim wdziękiem, jak Emi. E-Milka ma swoje słodkie przyzwyczajenia. Zamorduje, jeśli nie pozwolisz zjeść jej śniadania. Ale wystarczy kupić jej słoiczek miodu, żeby wybaczyła! 

Kobiety Taternika

Wiktoria

Z niezwykłym powabem przełamała męski monopol na dziale obuwniczym. Góry w przypadku Wiktorii kojarzą się dość imprezowo, bo… zaczęło się od Sylwestra. Nic więc dziwnego, że zdecydowanie preferuje wyjścia zimowe! Wcale by nas też nie zdziwiło, gdyby przez śnieg przedzierała się tanecznym krokiem, bo tańczyć lubi bardzo – najlepiej rock’n’rolla i najlepiej ze swoim chłopakiem, który jednak tańczyć nie chce, czemu akurat dziwić się należy, no bo przecież… kto by nie chciał! 

Kobiety Taternika

Noemi

Kobieta bardzo wyszukana. Ma wyszukane imię, wyszukany styl i wyszukane poczucie humoru. Nic dziwnego, że tak dobrze idzie jej wyszukiwanie błędów systemowych i nieustanne ogarnianie wirtualnych czeluści sklepu internetowego. Noemi umie szczerze skomplementować i szczerze wbić szpileczkę reprymendy. Lubi, jak robota jest zrobiona, a po robocie lubi pograć w kosza. Ma hopla na punkcie mango i liczby 23 (bo przecież Michael), a przez życie idzie intuicyjnie, wożąc w Peugeocie zapasówkę od Opla. 

Kobiety Taternika

Patrycja

Typowa “równa babeczka”. Nie przeszła tak zwanego okresu adaptacyjnego – po prostu weszła jak na swoje. Albo zawsze ma dobry humor, albo skrzętnie ukrywa jego brak. W każdym razie śmieje się wciąż – ze wszystkimi, do wszystkich i ze wszystkiego. Dobrze jest trzymać się blisko Patrycji, bo wygląda na to, że bardzo lubi częstować ludzi jedzeniem. A że lubi też pichcić i wypiekać, to ma czym częstować! Jeśli ma więcej czasu – bieży w góry, jeśli mniej – na rundkę kosza.  

Justyna

Mała osóbka z wielkimi oczętami, która na samym starcie wprowadza w błąd. Że niby taka drobna i delikatna, ale po pracy pójdzie sobie potrenować kick boxing. Generalnie fascynuje ją ciężkie lanie, łazęga (na przykład taka Złombolowa), a i bilardem nie pogardzi. W Taterniku próbuje wszystkiego po trochu, i wszystko jej wychodzi. Justyna po prostu bierze i robi – bez zbędnego przedłużania i komplikowania. Jasno stawia sprawę: wie i mówi, czego chce. 

Kobiety Taternika

Sandra

Sandra zrobiła sobie od nas dość długi urlop i postanowiła urodzić najsłodszego Filipka na świecie. Najstarsi z ludu Taternika wspominają, że “Sandra” równa się “uśmiech”. Na wejściu rzuca zawsze urzekający tekst, który może odpowiednio nastroić przypadkowego odbiorcę na cały dzień. Oprócz wiecznego uśmiechu i urody bardziej słowiańskiej niż cały zespół Mazowsze razem wzięty Sandra ma w zanadrzu także mały życiowy nieogar – bezpośrednią przyczynę jej słodkiego “ojejku”, na który z niecierpliwością wszyscy czekamy! 

Kobiety Taternika

 

Udostępnij