Strona Główna » Wiedza » Jak chronić środowisko? Wykorzystaj… zwierzęta!

Czy można połączyć wykorzystywanie zwierząt i ekologię? A co, jeśli okaże się, że to właśnie jest droga do naprawdę ekologicznej odzieży? Piszemy o tym, że hodowla hodowli nierówna, podobnie jak… wełna wełnie nierówna. O tym, że rzecz dotyczy nie tylko owiec, i o tym, dlaczego kalesony z wełny kosztują aż 300 złotych!

Merynosy na pastwiskufot. Icebreaker

O właściwościach wełny merynosów, czyli zasadniczym powodzie jej ceny, pisaliśmy już w tekście Merino latem – czy wełna nadaje się na upały? Jest jednak jeszcze jeden czynnik warunkujący koszty wełny w przypadku marek postrzeganych jako “drogie”, jak np. Icebreaker czy Smartwool. Jest to sposób pozyskania tego naturalnego surowca. Mimo że jest oczywiste, iż zdobycie wełny nie oznacza dla owcy śmierci (jak to ma miejsce w przypadku ptaków hodowanych na potrzeby puchu), to jednak obrońcy zwierząt mogą mieć uzasadnione skądinąd wątpliwości co do całego procederu hodowli i strzyżenia owiec. Czy można więc pozyskać wełnę ekologicznie?

Szczęśliwa owca – kto o nią dba?

Organizacja New Zealand Merino Company certyfikuje farmy merynosów, które podejmują się realizacji restrykcyjnych norm mających na celu hodowlę “szczęśliwych owiec”. Jak – skrótowo – hodowcy mają sprawić, by ich owce były szczęśliwe? Sprowadza się to do pięciu punktów:

  1. Zapewnienie owcom pożywienia oraz wody – jednak nie w formie jakiejkolwiek, lecz w formie dostępu do pełnowartościowego pożywienia i czystej wody, do których owce docierają same. Pastwiska mają być więc zasobne we wszystko, czego merynosy potrzebują.
  2. Dostęp do cienia i schronienia – oczywiście w wersji zupełnie naturalnej, co oznacza, że na pastwiskach muszą się znaleźć drzewa, skały i jaskinie, w których zwierzęta znajdą naturalny “dach nad głową”.
  3. Bieżąca diagnostyka chorób i ran – owcom podaje się nieinwazyjnie w pierwszym okresie życia środki wspomagające walkę organizmu z insektami, jednak na tym kończy się prewencyjne szpikowanie chemią. Stada są jednak monitorowane pod kątem chorób i w przypadku ujawnienia się zakażeń lub ran każde zwierzę musi mieć zapewnioną fachową opiekę weterynaryjną.
  4. Wolna przestrzeń i zminimalizowanie interwencji człowieka – każda owca musi mieć zapewniony swój metraż przestrzeni, na której może się paść i żyć, a kontakt z ludźmi powinien być ograniczony do niezbędnego minimum. Szczególnie wrażliwy jest moment strzyżenia owiec. Stąd wykwalifikowani postrzygacze i precyzyjnie zorganizowany, jak najkrótszy proces.
  5. Możliwie jak najmniejszy stres – w wersji subtelnej jest to właśnie jak najrzadsze narażanie owiec na to, co nie jest dla nich naturalne, jak również zapewnienie im szeroko rozumianego dobrostanu. Przede wszystkim jest to oczywiście całkowita eliminacja mulesingu, a więc zakazanego w Nowej Zelandii procederu wycinania owcom fragmentu skóry w okolicy ogona (bez znieczulenia) czy podawania zwierzętom zbędnych ilości leków i chemii.

Merynosy na farmiefot. Icebreaker

Wszystkie farmy, z jakimi współpracują firmy Icebreaker i Smartwool, spełniają normy New Zealand Merino Company. Gotowe są również do audytów przeprowadzanych minimum raz na 3 lata, obejmujących także kontrole weterynaryjne. Również hodowle w RPA i Tasmanii przechodzą specjalne szkolenia organizowane przez organizację, mające na celu zapewnienie nie tylko norm etycznych i zdrowotnych dla owiec, ale przede wszystkim świadomość ich konieczności. A dlaczego farmy pojawiają się poza Nową Zelandią? Ze względu na zapewnienie zwierzętom odpowiedniego areału, którego NZMC nie zamierza zmniejszać. 

ferma merynosówfot. Icebreaker

Czy taka hodowla jest więc opłacalna? O to właśnie chodzi, żeby była. Wiedząc, że tego typu przedsięwzięcie wymaga niemałych inwestycji, Icebreaker zainicjował podpisywanie aż 10-letnich kontraktów ze swymi dostawcami surowca. Jest to dla hodowców niemały komfort finansowy i – przede wszystkim – psychiczny. Istotne jest też to, że Icebreaker korzysta z wełny o konkretnej grubości, co oznacza, że włókna nie mieszczące się w przedziale 17-21 mikronów mogą być sprzedane innym producentom – np. luksusowych tkanin z bardzo cienkiej wełny lub pościeli i ocieplin – z wełny nieco grubszej. Postawa nowozelandzkich farmerów pokazuje jednak, że w tym wszystkim nie chodzi wyłącznie o pieniądze!

Szczęśliwa owca – zdrowa ziemia – czyste środowisko

Nowozelandzcy hodowcy często od dziecka żyjący w górach doskonale wiedzą, że nie można hodować zdrowych, wszystkomających owiec na jałowej ziemi lub w wybrakowanym ekosystemie. Merynosy to jedno z oczek w długim łańcuchu zależności, a farmerom zależy na tym, by cały łańcuch funkcjonował jak najlepiej.

jak chronić środowiskofot. Icebreaker

Charakterystyka hodowli owiec, która nie wymaga codziennej i całorocznej opieki sprawia, że chętnie podejmują też inne działania, jak np. hodowla pszczół (czyli stworzeń tak samo niezbędnych, co – obecnie – zagrożonych), czy angażują się w program ochrony zagrożonego symbolu czystych wód Nowej Zelandii, czyli tamtejszych węgorzy. Bioróżnorodność jest jedną z istotniejszych kwestii, jaką podnosi New Zealand Merino Company. Jej wytyczne dotyczą też np. sposobu gospodarowania odpadami czy ochrony wód.

Nie chodzi tylko o wełnę – chodzi o to, by chronić środowisko

Wełna pozyskana w etyczny sposób to podstawa, lecz Icebreaker patrzy na swój produkt całościowo. I nie boi się ujawniać szczegółów swojej produkcji. W opublikowanym na stronie marki Transparency Report dociekliwi mogą poznać nie tylko aktualną kondycję procesu produkcyjnego, ale również zamierzenia na następne lata. Z raportu niezbicie wynika, iż ekologia w wydaniu Icebreakera dotyczy również:

Opakowań

Do tej pory około 79% opakowań papierowych posiada certyfikat FSC. Icebreaker zapowiada, że od 2020 roku będzie to 100% kartonów. Nowością od jesieni 2019 ma być też folia, która będzie rozpuszczać się w wodzie (szczegóły znane będą prawdopodobnie bliżej “premiery” nowej folii). Ponadto 100% barwników stosowanych do produkcji opakowań pochodzi z warzyw, a użyty klej jest rozpuszczalny w wodzie.

Włókien inne niż naturalne (czyli np. wełna czy celulozowe włókna Tencel®)

Firma deklaruje rezygnację z akrylu do 2020. Od 2022 nylon stosowany przez Icebreakera będzie wyłącznie produktem z recyklingu (lub zastąpiony naturalnym zamiennikiem). Istnieją też plany rezygnacji z Lycry®. Obecnie 77% stosowanego przez Icebreakera poliestru pochodzi z recyklingu, przy czym warto pamiętać, że całościowy udział tego włókna w produktach marki to… 5%. 

fot. Icebreaker

A co po zakupie…?

Smartwool zwraca też uwagę na inny aspekt ekologii w przypadku ubrań i bielizny z wełny. Racjonalne ich użycie, uwzględniające brak konieczności prania po każdorazowym użyciu (to zasługa bakteriostatyczności wełny) przekłada się bezpośrednio na oszczędność wody i użycia detergentów. Wysoka jakość produktów Smartwoola czy Icebreakera jest zasługą ich żywotności. Mniej ubrań – mniej produkcji – większa oszczędność! (nie tylko finansowa).

A co, jeśli koszulka z merynosa dokonała już swego żywota? Zakop ją w ogródku i zobacz, w jakiej kondycji jest po 3 tygodniach. Przy odrobinie szczęścia znajdziesz nici i być może metkę. Wełna jest w 100% biodegradowalna, nie wzbogaci więc zasobów przeładowanych śmietnisk. Należy przy tym zaznaczyć, że owszem – koszulka poliestrowa też się kiedyś rozłoży. Jednak ani wełna, ani poliester nie znikają zupełnie. W wersji mikro trafiają do ekosystemu. Zgadnij, które z nich do niego nie pasuje…?

A jeśli tak naprawdę masz gdzieś ekologię…

Nie dla każdego ekologia jest wyznacznikiem kierunku podejmowanych decyzji i wyborów. W tym układzie warto jednak pamiętać, że z runem merynosów jest podobnie jak z ludzkimi włosami – choroba, stres, złe odżywianie i zła kondycja są po prostu widoczne na naszej głowie. Analogicznie więc: ciężko oczekiwać od chorej lub źle traktowanej owcy, by produkowała pełnowartościową wełnę, na której nam zależy!

selekcja wełnyfot. Icebreaker

Połączenie ekologii z wykorzystywaniem zwierząt może budzić kontrowersje – i to całkiem słuszne. Jeśli jednak wziąć pod uwagę, że dla środowiska zawsze lepsze będzie to, co naturalne, a zdobycie tych naturalnych surowców może być etyczne… Czy jest to zły kierunek? 

 

Autor: Iwona Styperek

Udostępnij