Strona Główna » Aktywności » Główny Szlak Beskidzki: trasa jest jedna, ale możliwości wiele!

Część druga: w drogę!

 

W dzicz czy z dziczy, czyli który kierunek obrać?

Kiedy Twoje mięśnie zostaną już odpowiednio wzmocnione, plecak spakowany a rodzina i znajomi pożegnani, przychodzi moment, na który tak długo czekałeś_aś – ruszamy w drogę!

Tylko… w którą stronę? Ustroń czy Wołosate? Oba kierunki mają prawdopodobnie tylu samo zwolenników, co przeciwników. Za dwa główne argumenty podaje się: różnice wzniesień oraz kierunek od/do cywilizacji/dziczy. 

Pierwsza kwestia wygląda następująco – patrząc na mapy oraz na profil wysokościowy zobaczymy, że trasa z Bieszczadów do Beskidu Śląskiego to niejako “schodzenie w dół”. W praktyce – niejedna góra na szlaku daje większy wycisk zdobywana właśnie od strony wschodniej, np. Cergowa czy Kozie Żebro w (szok!) Beskidzie Niskim! 

Główny Szlak Beskidzki i jedna z większych wyrypNiepozornie wyglądająca Cergowa to jedna z największych wyryp w Beskidzie Niskim.

W dzicz czy z dziczy? Oto jest pytanie! Startując w Ustroniu z każdym kilometrem nieuchronnie zbliżać się będziesz w stronę Beskidu Niskiego i Bieszczadów, w których las jest jakby gęstszy, a sklepów i noclegów jakby mniej. Ponadto, dla większości osób, powrót do domu z Wołosatego będzie trudniejszy, zwłaszcza jeśli kończy się szlak wieczorem, w środku tygodnia i to poza sezonem. Ale da się! Analogicznie zaczynając w Bieszczadach masz przed sobą coraz więcej opcji noclegowych, sklepowych i transportowych. 

Dla mnie szlak zaczął się w Ustroniu, a skończył w Wołosatem i nie rozpatrywałam nawet odwrotnej opcji. Powód? W Bieszczadach czuje się jak w domu i były dla mnie największą nagrodą, ale i motywacją w trakcie marszu. Wisienka na torcie, crème de la crème! Poza tym jest jakieś piękno w proporcji – im więcej kilometrów w nogach i godzin w samotności, tym głębiej w las…

Logistyka przejścia GSB: schronisko czy krzak?

Temat, który przewinął się już wyżej w kontekście chociażby ilości sprzętu, który musisz zabrać ze sobą, czy czasu w jakim planujesz pokonać Główny Szlak Beskidzki. 

Niekwestionowaną zaletą noclegów pod dachem, poza czysto fizyczną wygodą miękkiego materaca, jest możliwość zredukowania wagi naszego bagażu. Lżejszy plecak to przyjemniejszy marsz oraz szansa na dłuższe dzienne dystanse i co za tym idzie – krótszy czas przejścia. Dobra opcja zarówno dla tych bijących rekordy, jak i dla tych po prostu zapracowanych, którzy nie mogą sobie pozwolić na 3 tygodnie urlopu. 

Nocleg na Głównym Szlaku BeskidzkimSchronisko PTTK Stożek. Czasem warto odpocząć na schroniskowym materacu, zwłaszcza z takim widokiem!

Są jednak pewne ograniczenia, które trzeba wziąć pod uwagę przed wyruszeniem na szlak. Każdy obiekt noclegowy ma określoną pojemność. Jeżeli zrezygnujesz z zabrania ze sobą maty czy śpiwora, musisz mieć pewność, że w danym schronisku będzie dla ciebie miejsce. Najlepiej zarezerwować je z wyprzedzeniem, zwłaszcza w tych miejscach, które wypadną Ci w weekendy. Niestety, zabierze to możliwość spontaniczności, zarówno tej in plus, kiedy to poczujesz, że danego dnia możesz iść dalej, jak i tej in minus, gdzie z jakichś powodów nie czujesz się na siłach i wolał(a)byś w tym dniu zrobić krótszy dystans. 

Załóżmy więc, że decydujesz się na biwakowanie. Co wybrać – namiot, tarp, hamak? Moim zdaniem najlepszym wyborem dla osób idących w pojedynkę będzie tarp. Najlżejszy, multifunkcjonalny, w połączeniu z kijami trekkingowymi możliwy do rozbicia niemal wszędzie. Hamak sam w sobie jest wyborem lekkim i wygodnym, jednak bez towarzystwa tarpa nie zapewni nam żadnej ochrony przed deszczem czy wiatrem. Ponadto nie zawsze można z niego skorzystać, ponieważ najzwyczajniej w świecie – nie ma go gdzie rozwiesić. Namiot jest opcją najwygodniejszą, która zapewni ci najlepszą ochronę przed warunkami atmosferycznymi i owadami, najwyższy komfort termiczny oraz często także psychiczny. Waży jednak najwięcej. Jeśli idziecie w kilka osób nie stanowi to problemu – można rozdzielić jego elementy pomiędzy kompanów lub ustalić, kto niesie namiot a kto, np. sprzęt do gotowania. 

GSB- nocleg w hamakuZestaw biwakowy od Ticket To The Moon prężnie stawiający czoła podmuchom wiatru pod Rysianką.

Wariant biwakowy da Ci z pewnością inną gamę doświadczeń, zarówno dzięki większej spontaniczności przejścia, jak i poprzez bliższy kontakt z naturą. Osobiście wybrałam opcję mieszaną – przeplatałam noclegi w schroniskach/agroturystykach z tymi spędzonymi w hamaku. W przyszłości jednak nie zdecyduję się ponownie na “wiszący” nocleg – w mojej opinii okazał się mniej praktyczny niż namiot, ponieważ przy wielu obiektach noclegowych można się rozbić za symboliczną kwotę, uzyskując dzięki temu dostęp do kuchni i łazienki. Kawałek trawy na namiot znalazłabym wszędzie, odpowiednie drzewa czy słupki niestety występują dużo rzadziej. Hamak okazał się również nie do końca skrojony pod moją psychikę – zwyczajnie bałam się miejscami spać sama 🙂

Urozmaiceniem na trasie są górskie chatki, wiaty, bazy namiotowe oraz inne schrony, w których można spędzić noc. Opieranie swojego planu tylko na takich obiektach może być sporym wyzwaniem logistycznym i nierzadko zmuszać do zejścia z trasy, ale potraktowanie takich obiektów jako uzupełnienie sprawdzi się doskonale, gdyż wiele z nich znajduje się bezpośrednio lub bardzo blisko szlaku. Polecam korzystać z mapy na stronie wiating.eu. Znajdziesz tam wszystkie potrzebne informacje – lokalizacje, stan, dostęp do wody itp. 

Chaka jako opcja noclegowa na GSBOtwarte i ogólnodostępne chatki to świetny sposób na urozmaicenie noclegów.
Pamiętaj, aby zostawić je po sobie w takim samym (lub lepszym!) stanie.

Główny Szlak Beskidzki i nawigacja w terenie.

Ostatnim aspektem jest nawigacja na trasie. Czy zabrać ze sobą mapę papierową, czy może w całości polegać na technologii? Moim zdaniem – żadne z powyższych. O jedną mapę całego szlaku bardzo trudno, a branie ze sobą mapy każdego mijanego przez nas pasma jest zbędne. Dlaczego? Przewodnik! Zarówno w internecie, jak i na całej trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego z łatwością można kupić bardzo dobry i aktualny przewodnik wydawnictwa Compass, w dwóch wariantach, w zależności od tego, czy idziemy wschód-zachód, czy zachód-wschód. Waży niewiele, dzieli szlak na mniejsze etapy do każdego przyporządkowując mapę, profil wysokościowy oraz krótki opis mijanych miejsc, atrakcji, dostępnych noclegów czy innych udogodnień cywilizacyjnych. Dodatkowym atutem dla “lajtersów” jest fakt, że wydany został w sposób umożliwiający łatwe wyrywanie “pokonanych” już stron 🙂 

Dobrym uzupełnieniem przewodnika są aplikacje, najpopularniejsze z nich to “mapa turystyczna” oraz “mapy.cz”.

Jeśli chodzi o oznakowanie szlaku w terenie, uważam że jest bardzo dobre. Oczywiście nie wszędzie jest tak samo – są miejsca, gdzie oznaczenie znajdziemy na co dziesiątym drzewie, a są i takie, gdzie musimy się trochę namyślić i wspomóc mapą czy nawigacją. Najgorsza sytuacja jest w Beskidzie Niskim, gdzie miejscami szlak przechodzi w sąsiedztwie prywatnych pól i pastwisk oraz na odcinku między Skawą a Rabką-Zdrój, gdzie szlak wiedzie przez pola oraz przecina Zakopiankę. Wystarczy jednak zachować czujność i posiadać doświadczenie w korzystaniu z map i nawigacji, a szanse na zgubienie są znikome. 

Oznakowanie GSBWyraźnie widoczne czerwone oznaczenie przy samym szlaku.

Zwierzęta na GSB – jak ich unikać?

Jednym z większych niebezpieczeństw na szlaku mogą być niechciane spotkania z dzikimi (lub domowymi, ale o tym za chwilę) zwierzętami. Do spotkań, których raczej chcielibyśmy uniknąć, należą te z niedźwiedziem, wilkiem czy jedynym w Polsce jadowitym wężem – żmiją zygzakowatą. Żadne z nich raczej nie kwapi się do skrzyżowania swojego szlaku z naszym, muszą jednak o naszej obecności w górach wiedzieć. Dlatego jak najszybciej zapomnij o tym, czego uczyli Cię w dzieciństwie – zachowaniu ciszy w lesie. Kiedy samotnie przemierzasz górski szlak, lepiej dla Ciebie, żeby zwierzęta wiedziały o Twojej obecności, zwłaszcza niedźwiedzice z młodymi. Wielu spotkanych przeze mnie na górskich szlakach ludzi praktykuje…śpiewanie! Ja sama do rozśpiewanych nie należę, dlatego znalazłam własny sposób na zaznaczanie swojej obecności – z boku plecaka luzem przymocowałam kubek emaliowany, który raz po raz trącałam kijem trekkingowym. Należy też pamiętać o nie kuszeniu zwierząt jedzeniem. Wszystkie śmieci czy resztki należy zabrać ze sobą i wyrzucić do śmietnika. W trakcie biwaku trzymaj zarówno jedzenie jak i śmieci podwieszone na drzewie, daleko od miejsca gdzie nocujesz. 

Hałas nie zadziała na węże. Gdy idziesz szerokim szlakiem, patrz uważnie pod nogi, żmije lubią wygrzewać się na odsłoniętych i nasłonecznionych fragmentach drogi. Zadziała za to tupanie. Sam marsz z kijami trekkingowymi powoduje drgania odczuwalne dla węży, które informują je o naszej obecności. Kiedy jednak przyjdzie Ci przejść przez bardziej zarośnięty kawałek szlaku, dla większego bezpieczeństwa możesz zacząć tupać. Większą ochronę od ewentualnego ugryzienia zapewnią Ci też buty za kostkę. 

Żmije na GSBMłoda żmija zygzakowata, jedna z wielu spotkanych na szlaku.

Dobra, ale co z tymi zwierzętami domowymi? Ano to, że z racji przebiegu szlaku, który nie prowadzi po odludnych i odciętych od cywilizacji miejscach, tylko niekiedy przez wsie, miasteczka czy tuż za płotem gospodarstwa, często największe zagrożenie dla Twojego zdrowia i trwałości tkanek na nogach mogą stanowić domowe psy. Tak też było w przypadku moim i grupy chłopaków spotkanych na szlaku. Żadne z nas nie zaliczyło spotkania z wilkiem czy niedźwiedziem, ze żmijami rozeszliśmy się w zgodzie, jednak pilnujące obejść psy kilkukrotnie nas pogoniły. Tutaj również dobrze sprawdzają się kije trekkingowe, którymi można trzymać burka na dystans. 

W razie gdyby sytuacja, czy to z psem czy innym zwierzęciem (lub człowiekiem), zaczęła robić się naprawdę poważna, awaryjnie miałam w kieszeni pasa biodrowego gaz pieprzowy. Użycie go to jednak ostateczność. Nieumiejętnie rozpylony może nie tylko bardziej rozjuszyć atakujące zwierzę, ale też zadziałać negatywnie na nas i pogorszyć sprawę.

Główny Szlak Beskidzki – 500 kilometrów niezapomnianej przygody!

Skoro wszystko już gotowe – sprzęt wybrany, kierunek obrany, noclegi zaplanowane (lub też nie) – pozostaje ruszać w drogę! 

Niezależnie od tego, czy zdecydujesz się iść solo czy w grupie, wiosną czy latem, spać w łóżku czy pod gwiazdami, na pewno czeka Cię niezapomniane 500 km wędrówki najdłuższym polskim szlakiem górskim. Zdobędziesz szczyty Korony Gór Polski, będziesz oddychać świeżym powietrzem buczyny karpackiej, przysiądziesz na górskich halach z zapierającymi dech w piersiach panoramami, napijesz się źródlanej wody i zjesz najlepsze, bo schroniskowe i wymęczone, pierogi świata! 

Udowodnisz sobie, że jesteś w stanie przejść więcej i wejść wyżej, niż kiedykolwiek przyszło Ci do głowy. I niezależnie od tego, czy zdecydujesz się wybrać na szlak solo, w parze czy w grupie, na pewno czeka Cię to najbardziej wartościowe ze spotkań – z samym sobą. 

Koniec Głównego Szlaku Beskidzkiego. Kropka w Wołosatym, czyli koniec!

Główny Szlak Beskidzki – informacje podstawowe.

Trasa Głównego Szlaku Beskidzkiego wynosi około 500 km. Przy każdej kropce podana jest inna informacja dotycząca dystansu szlaku – w Ustroniu 502 km, a w Wołosatym 492 km, dlatego uśredniona, ogólnie przyjęta długość to właśnie 500 kilometrów. 

GSB przebiega przez Beskid Śląski, Beskid Żywiecki, Gorce, Beskid Sądecki, Beskid Niski oraz Bieszczady (w zależności od wersji podziału Beskidów; można również doliczyć na bardzo krótkich odcinkach Beskid Wyspowy oraz Pieniny). 

Szlak został wyznakowany w latach 1924-35 z inicjatywy jednego z najwybitniejszych propagatorów turystyki górskiej w Polsce oraz twórcy pierwszych przewodników – Kazimierza Sosnowskiego. W swojej pierwotnej wersji prowadził aż po Czarnohorę, kiedy to granice państwa polskiego sięgały dalej na wschód niż ma to miejsce dzisiaj. Obecny przebieg szlaku ukształtował się po zmianie granic po II Wojnie Światowej, chociaż na skutek np. rozbudowy infrastruktury drogowej, jego niektóre odcinki nadal są modyfikowane, dlatego przed wyruszeniem na szlak warto upewnić się, że masz aktualne wersje map i przewodników. 

Nieco więcej o sprzęcie i przygotowaniu przeczytasz w Części I: GSB – czy każdy może go przejść?

Autorka: Katarzyna Opaska

Udostępnij